Kiedy bańka pękała
Artykuły z portali łapią moment, gdy zjawisko przestawało być „tym, co ogląda mój kumpel” i trafiało do większej rozmowy. Przy ACTA, książkach i przejściu twórców do radia takie ślady są bezcenne.
Najważniejsze są daty, stare adresy i sposób, w jaki media próbowały nazwać coś, co w sieci już dawno miało własny język.